| Bydgoszcz, dnia 07.04.2008 r. |
Jestem mamą 10 - letniego Dawidka, który przez długi czas, borykał się z wielkim problemem, jakim było JĄKANIE. To dla matki i całej rodziny wielki cios, kiedy dziecko zaczyna się jąkać. Na początku staramy się wmawiać sobie, że to tylko zacięcia, z którymi spotykamy się na co dzień! Czasami chcąc usprawiedliwić swoją bezradność, kierujemy się do poradni logopedycznej. Tam często potwierdzają nasze przekonanie, że to
TYLKO ZACINANIE, które samoistnie zniknie (tak było w moim przypadku). U mojego dziecka jąkanie nasilało się z miesiąca na miesiąc. Dochodziło do sytuacji gdzie Dawid nie mógł wymówić jednego słowa. Miał wielki problem, żeby rozpocząć zdanie. Bywało tak, że bał się mówić. Wolał milczeć!!!. Milczenie było dla niego ucieczką od reakcji innych, a były one bardzo różne. Wyśmiewanie, naśladowanie, wytykanie palcami. Żeby tego uniknąć, Dawid zamykał się w sobie i żył czasami w "swoim świecie". Nie mogłam patrzeć na cierpienie mojego synka. Postanowiłam zrobić wszystko, żeby go wyleczyć z jąkania. Wyleczyć! Tak! Jąkanie jak się okazało to choroba całego ciała.
Wielką pomoc otrzymałam w
Centrum Terapii Jąkania przy ul. Jagiellońskiej w Bydgoszczy.
Terapię na którą zapisałam Dawidka, prowadzi pani Sylwia Zientek. To bardzo miła, mądra osoba, która potrafi dotrzeć do każdego. Ma dar przekonywania i przekazywania swojej wiedzy ( a proszę mi wierzyć, jest ona ogromna). To właśnie pani Sylwia przekonała mnie, że Dawid jest chory i powinien zostać jej pacjentem, który leczy się z jąkania! Bez chwili zastanowienia zdecydowałam się na terapię! Wymagało to wielu wyrzeczeń! Terapia trwa ok. 8 miesięcy. Rozpoczyna się tzw.
TURNUS, który trwa 12 dni ( bez przerwy). W tym czasie pacjenci (kilkuosobowa grupa)skupiają swoją uwagę na całkowitym milczeniu, które trwa kilka dni. Po czasie wyciszenia, przechodzą ćwiczenia, aby nauczyć się nowej mowy (bez jąkania). Pomagają im w tym ręce, palce, które w poszczególnych etapach terapii, pracują inaczej!. Na początku wydawało mi się to śmieszne, mało mnie przekonywało. Jednak wszystko ma swój cel!. Każde najdrobniejsze ćwiczenie przynosiło oczekiwane rezultaty. Pacjenci po każdym etapie terapii, przechodzą egzamin, który kwalifikuje ich do kolejnych zmagań. Odbywają się one w różnych miejscach np. muzeum, szkoła, ulica. To dobra metoda z uwagi na przełamanie strachu przed rozpoczęciem, rozmowy z obcymi osobami.
Terapia mojego dziecka trwała 9 miesięcy. To okres codziennych monotonnych ćwiczeń. Owszem! Były chwile niemocy, zwątpienia, często ochota rezygnacji. Lecz świadomość pełnego wyleczenia, wracał wiarę i chęć kontynuowania,
Dziś mogę powiedzieć, że osiągnęłam swój cel. Dawidek mówi poprawnie!
NIE JĄKA SIĘ!!! To radość dla nas wszystkich! Mój synek jest szczęśliwy, mówi płynnie, bez zająknięć! Zawdzięczam to jego BARDZO CIĘŻKIEJ PRACY i oczywiście POŚWIĘCENIA PANI Sylwii.
 |
SERDECZNIE DZIĘKUJEMY
Dawidek z całą rodziną |
Uczestniczę w terapi jąkania prowadzonej przez Panią Sylwię. Terapia polega na bardzo wolnej mowie z pomocą ręki. Mowa stopniowo przyspiesza. Dzięki wolnej mowie przełamuje swoje lęki i obawy, które narastały od lat. Załatwianie spraw, których kiedyś unikałem, teraz nie stanowią dla mnie problemu.
Na wolną mowę ludzie róznie reagują. Niektórzy zdziwniem, inni myslą, że się
zartuje. Większośc nie zwraca uwagi. Dla mnie ważne, że mówię, ze podejmuje wyzwania.
Mimo wolnej mowy życie jest normalne.
Terapia nie jest łatwa, trzeba codziennie podejmować wyzwania. Codziennie ćwiczyć. Robić to, czego kiedyś się unikało z powodu jakania. Jest dużo radości jak coś sie uda. Czasem są też porażki, ale wtedy zamiast się żałować trzeba myśleć jaki się błąd zrobiło.
Ludziom którzy się nie jąkali bardzo ciężko to zrozumieć i sobie wyobrazić. Nie można się wstydzić wolnej mowy. Robimy to, by sie wyleczyć, dla naszego dobra. By osiagnąc wyznaczony cel.
Najłatwiej siedzieć i mówic nic sie nie da zrobić, Może samo przejdzie. Ale jeśli nam to przeszkadza to chyba warto spróbować. Ja spróbowałem. Chociaż u mnie terapia nie odnosi 100 % sukcesów to się nie poddaję, wytrwale ćwiczę i się cieszę że się zdecydowałem.
Marcin 30 lat